Aleksander Szczygło spoczął na Powązkach
Doświadczony urzędnik, znany polityk, były minister obrony, ale przede wszystkim nasz rodak z warmińskiej ziemi - tak wspominał tragicznie zmarłego szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandra Szczygłę w czasie mszy świętej metropolita warmiński arcybiskup Wojciech Ziemba.
Duchowny w trakcie kazania podkreślił, że odszedł człowiek godny naśladowania. Arcybiskup Wojciech Ziemba zapewnił rodzinę i bliskich Aleksandra Szczygły, że ich tragicznie zmarły brat i przyjaciel znalazł „swoje mieszkanie” po drugiej stronie tam, gdzie czeka na wszystkich wierzących zmartwychwstały Chrystus. Arcybiskup Wojciech Ziemba przypomniał, że zaledwie 46 letni Aleksander Szczygło należał do pokolenia, które zauważyło szansę na wyjście z marazmu i niemożliwości.Po zakończeniu mszy w intencji Aleksandra Szczygły kondukt żałobny przeszedł na miejsce pochówku na Wojskowe Powązki. Minister spoczął obok innych ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, które zostały wcześniej pochowane. W uroczystościach pogrzebowych Szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksandra Szczygły wziął udział m.in. wojewoda warmińsko-mazurski Marian Podziewski.
Szefa BBN, Aleksandra Szczygło żegnali pracownicy BBN, w tym Stanisław Koziej, wyznaczony na stanowisko szefa przez pełniącego obowiązki głowy państwa Bronisława Komorowskiego, wojskowi, rodzina i mieszkańcy jego rodzinnych okolic na Warmii. "Marek, bo tak go nazywaliśmy, był najmłodszym z nas sześciorga. Odszedł jako pierwszy. Wiem, że zginął wśród przyjaciół i spocznie wśród przyjaciół" - powiedział nad grobem brat Edward Szczygło.
"Drogi panie ministrze, drogi panie Aleksandrze. Wielu może zaskoczyć formalny ton mojej wypowiedzi, ale okrutny los sprawił, że naszych koleżeńskich stosunków nie udało nam się przypieczętować tradycyjnym bruderszaftem" - powiedział zastępca szefa BBN Witold Waszczykowski. Zwracając się do najbliższych Waszczykowski powiedział, że Szczygło kochał i szanował rodzinę, o której często opowiadał. Dodał, że do rodziny włączył też prezydenta Lecha Kaczyńskiego i Polskę, dla których wiele poświęcił. "Kiedy wołała polityka, stawał do wyborów, wygrywał je. Stawał w szranki debat, potrafił być zadziornym politykiem, ale zawsze używając argumentów merytorycznych" - powiedział Waszczykowski i dodał, że kiedy było trzeba, z polityka stawał się urzędnikiem.
"Mimo licznych ról i funkcji ustrzegł się jednej. Nigdy nie stał się dygnitarzem. Nigdy nie wykorzystywał swojego stanowiska do innych celów niż praca dla państwa, pozostał skromnym, koleżeńskim, wręcz nieśmiałym człowiekiem" - wspominał swojego szefa. Były dowódca Wojsk Lądowych Waldemar Skrzypczak powiedział: "Zwyczajem żołnierskim jest oddanie hołdu poległemu w służbie żołnierzowi. Żegnamy jednego spośród nas - żołnierza z krwi i kości". "W tym, co robił, był dla nas szczery i otwarty, nieprawdopodobnie jak na swoją funkcję decyzyjny i odpowiedzialny" - powiedział Skrzypczak. Podkreślając zaangażowanie Szczygły jako ministra obrony w przygotowanie żołnierzy do misji za granicą. Opisał go jako ciepłego i wyrozumiałego przełożonego, który "zawsze chciał być ze swoim wojskiem, nigdy nie wikłając nas w działania polityczne".
Żegnając Szczygłę w imieniu Jarosława Kaczyńskiego, posłanka Elżbieta Kruk wspominała zmarłego jako człowieka wybitnego, a zarazem życzliwego i pełnego humoru. Mówiła o jego swadzie, erudycji, zainteresowaniu historią i wojskiem, które podzielał także zmarły prezydent. "Cenił prawdziwe autorytety. Takimi byli dla niego Ronald Reagan, Margaret Thatcher i Lech Kaczyński, z którym związał się jako student, zostając asystentem posła OKP" - przypomniała.
"Wybory, których dokonałeś, dla niektórych byłyby bardzo trudne, dla ciebie były oczywiste" - powiedział eurodeputowany Michał Kamiński, dodając, że ze swoim wykształceniem Szczygło mógł robić karierę jako prawnik, ale wybrał służbę ojczyźnie.
Marcin Waszczuk ze Związku Strzeleckiego wspominał spotkania z ministrem, który przyjeżdżał na szkolenia tej organizacji, a po powrocie z Katynia planował wręczyć certyfikaty spotkania, w którym wziął udział z okazji setnej rocznicy powołania "Strzelca".
Szef Stowarzyszenia Rannych i Poszkodowanych w Misjach Poza Granicami Kraju Daniel Kubas, sam ranny w Iraku, podkreślił, że Szczygło jako pierwszy "ruszył ociężałą machinę wojskowej biurokracji", by pomagała poszkodowanym żołnierzom.
Teresa Kacperska, dyrektorka zespołu szkół w Węgoju, przytoczyła wspomnienia wychowawców o uśmiechniętym, dobrze ułożonym chłopcu, który wiedział, czym jest praca na roli. Podkreśliła, że awansowawszy na najwyższe stanowiska nie zapomniał skąd pochodzi, odwiedził szkołę, przysyłał życzenia i kalendarze.
Aleksander Szczygło urodził się w Jezioranach , mieszkał z rodziną w Łabuchach koło Biskupca. Zginął 10 kwietnia w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem wraz z 95 innymi osobami, w tym prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką, kilkunastoma parlamentarzystami, najwyższymi dowódcami wojska, przedstawicielami środowisk katyńskich.




