Badania DNA wykonano nierzetelnie
Sfałszowanie opinii i niedopełnienie obowiązków służbowych - takie zarzuty gdańska prokuratura postawiła biegłemu z Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Olsztynie, który badał zwłoki Krzysztofa Olewnika w 2006 roku.
Według gdańskich prokuratorów, 4 lata temu źle wykonano badanie DNA, potwierdzające tożsamość zwłok porwanego i zamordowanego syna płockiego biznesmena. Mariusz Kowalewski dziennikarz Rzeczpospolitej, który od dawna opisuje nieprawidłowości w tak zwanej sprawie Olewnika, powiedział w Porannych Pytaniach Radia Olsztyn, że badania wykonano nierzetelnie i nie trzymano się procedur. Śledczy z Gdańska nie mogli doszukać się w olsztyńskim laboratorium protokołu pobrania próbek kości do badań, zniknęły również same próbki. Zafałszowany był też wynik kolejnego badania DNA i biegły to ukrył - twierdzi Kowalewski.
Tymczasem miesiąc wcześniej, zanim prokuratorzy z Gdańska pojawili się w laboratorium w Olsztynie, do olsztyńskiej Prokuratury Okręgowej wpłynęło zawiadomienie od pracowników laboratorium o mobbingu. Złożył je właśnie ten biegły, który usłyszał prokuratorskie zarzuty. W zawiadomieniu było napisane, że laboranci pracują pod presją, nie mogą spokojnie prowadzić badań i analiz materiałów. Czy to był wybieg biegłego, który wiedział, że będzie miał postawione zarzuty, czy to obrazuje w jakiej atmosferze pracują biegli? - pyta Mariusz Kowalewski. Tę sprawę bada prokuratura okręgowa w Łomży - dodał dziennikarz.




