Śledztwo ws śmierci chorego na zespół Downa
Prokuratura rejonowa w Bartoszycach przesłuchała brata chorego na zespół Downa mężczyzny, którego ciało znaleziono w ubiegłym tygodniu. Zmarły był wychudzony i brudny. Matka, która się nim zajmowała nie złożyła zeznań, bo jest chora.
Brat zmarłego mężczyzny poinformował w ubiegłym tygodniu dyżurnego telefonu zaufania, że z pokoju, w którym mieszkał jego chory na zespół Downa brat przestały dochodzić jakiekolwiek odgłosy. Tłumaczył, że matka zabroniła mu wstępu do tego pomieszczenia. Zawiadomione przez dyżurnego pogotowie ratunkowe, które przyjechało pod wskazany adres stwierdziło zgon mężczyzny. Z powodu budzących wątpliwości okoliczności jego śmierci (zmarły był brudny, ważył nieco ponad 30 kg) wszczęto śledztwo.
"Media błędnie informują, że zmarły był przetrzymywany w kojcu. To było coś na kształt łóżeczka dziecięcego, tyle że dla dorosłych, bo długość boku sięgała 1,8 metra. Zbyt wcześnie jest także by mówić, że mężczyzna został zagłodzony" - zaznaczyła prokurator z Bartoszyc. Dodała, że z powodu towarzyszącego sprawie szumu medialnego trudno jest prowadzić to śledztwo, gdyż świadkowie izolują się przed przesłuchującymi je osobami.
W sprawie przesłuchano za to już kilku pracowników bartoszyckiej opieki społecznej. Prokurator podkreśliła, że dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów.
za PAP




