Solidarność broni urzędniczek delegatury UW w Elblągu
Trwa wymiana korespondencji między Elblągiem, a wojewodą warmińsko-mazurskim w sprawie 11 urzędniczek elbląskiej delegatury urzędu wojewódzkiego. Kobiet otrzymały nowe warunki pracy i mają codziennie dojeżdżać do pracy z Elbląga do Olsztyna.
Ponownie w ich obronie stanęła Solidarność, tym razem próbując dementować publikowane w mediach wypowiedzi kierownictwa urzędu, z których można wnioskować, że przeniesione kobiety dotychczas ”pracowały nieefektywnie”, co skutkowało zaniżeniem oceny pracy wydziału finansowo - budżetowego w delegaturze.Same zainteresowane twierdzą, że nie było do nich uwag, a wręcz przeciwnie – nagrody. Wydział finansowo - budżetowy zajmuje się mandatami karnymi z całego województwa. Są one wprowadzane do systemu informatycznego przy pomocy - w większości - wysłużonych komputerów, ale również przechowywane w postaci papierowej. Zdaniem Marka Redy, dyrektora generalnego Urzędu Wojewódzkiego, praca będzie lepiej wykonywana w Olsztynie.
Pierwotnie jako oficjalny powód zmiany, podano prośbę policji, która chce bloczki mandatowe odbierać w stolicy województwa. Solidarność domaga się spotkania kierownictwa Urzędu Wojewódzkiego z pracownicami w Elblągu i rzetelnego wyjaśnienia całej sprawy - mówi Mirosław Kozłowski, szef regionu elbląskiego Solidarności. Wszystkie pisma adresowane do wojewody Mariana Podziewskiego trafiają także między innymi do kancelarii premiera i elbląskich parlamentarzystów.
11 pracownic elbląskiej delegatury urzędu wojewódzkiego ma od marca pracować w Olsztynie. Urząd wojewódzki chce przenieść wydział zajmujący się mandatami karnymi do stolicy województwa. Jeśli kobiety nie przyjmą nowych warunków - stracą pracę. Same zainteresowane w zdecydowanej większości deklarują, że nie przyjmą proponowanych warunków. Pociąg z Elbląga do Olsztyna wyjeżdża rano o 4:39 lub 5:41. Podróż trwa blisko dwie godziny. Z pracy wracałyby o 19:00. Tak nie da się żyć - mówią urzędniczki.




