Sąd odroczył proces o eksmisję rodzin z Nart
Do 19 listopada sąd rejonowy w Szczytnie odroczył sprawę o eksmisję rodzin Głowackich i Moskalików z Nart. Pełnomocnik Agnes Trawny złożył w sądzie kolejne dokumenty, z którymi muszą zapoznać się wszystkie strony sporu.
Od ponad 30 lat obie rodzony zajmują posesję, która należy do Agnes Trawny. Sąd słuchał wyjaśnień państwa Moskalików i Agnes Trwany, którą wezwano na rozprawę z Niemiec. Najbardziej zabolało mnie, jak Jadwiga Moskalik powiedziała w sądzie, że po wyjeździe do Niemiec mój mąż powiedział schluss z polskim językiem – mówiła Agnest Trawny w czasie przerwy w rozprawie. Na początku zeznawały osoby, które przejmowały mieszkanie po państwu Trawny kiedy wyjeżdżali do Niemiec. Rodziny Moskalików i Głowackich również są w sądzie. Sąd chce ustalić jak wygląda finansowanie nieruchomości oraz jakie nakłady poniosły rodziny Moskalików i Głowackich na utrzymanie nieruchomości przez 30 lat. Sąd chce też ustalić jaki był stan faktyczny nieruchomości, kiedy rodziny Moskalików i Głowackich przejmowały dom w Nartach.
W 1977 roku Trawny wyjechała na stałe do Niemiec zostawiając całe gospodarstwo w Nartach. Wyrokiem Sądu Najwyższego z 2005 roku odzyskała je i zgodnie z ustawą o ochronie praw lokatorów Głowaccy i Moskalikowie mogli mieszkać w spornym domu w Nartach tylko do 13 grudnia ubiegłego roku. Agnes Trawny wystąpiła do sądu o eksmisję obu rodzin. Jak mówił podczas pierwszej rozprawy we wrześniu jej pełnomocnik Andrzej Jemielita, Trawny nie może dłużej czekać i chce zwrotu ojcowizny. Podkreślił, że od wyroku sądu, który zwrócił jej gospodarstwo, minęły już prawie 4 lata.
W tym czasie obu rodzinom wojewoda i wójt gminy Jedwabno przedstawiali lokale zastępcze, do których mogłyby się przeporowadzić - mówił pełnomocnik Trawny.
Z kolei rodzina Głowackich przekonywała sąd, że gdy Agnes Trawny wyjechała na stałe do Niemiec, porzuciła swój dom i ziemię. Wtedy gospodarstwo przejął Skarb Państwa, a potem przekazał nadleśnictwu. Rodziny Moskalików i Głowackich, które pracowały w lasach zostały zakwaterowane w domu w Nartach przez nadleśnictwo. Władysława Głowacka mówiła, że przez ponad 30 lat dbali o dom, o gospodarstwo, inwestowali w nie swoje pieniądze i nie zamierzają się wyprowadzać. Głowaccy podkreślali, że lokale zastępcze, które im proponowano za dom w Nartach, nie nadają się do zamieszkania.





