Szczerze o problemach oświaty
Przedstawiciele samorządu, związków zawodowych nauczycieli i kuratorium oświaty rozmawiali na temat przyszłości oświaty w Olsztynie. Jak mówił wiceprezydent Olsztyna Jerzy Szmit spotkanie w takim gronie odbyło się po raz pierwszy, a do tej pory nie było rzetelnej rozmowy o przyszłości.
"Ratusz ogłaszał, że chce wprowadzić zmiany i ich nie konsultował, dlatego przeciwnicy organizowali protesty, strajki, i w konsekwencji wycofywano się z reform oświaty" -mówił wiceprezydent Szmit. Teraz ma być inaczej. Jak zapewniał wiceprezydent Olsztyna celem rozmów nie jest wprowadzenie oszczędności i likwidacja placówek. Uczestnicy spotkania dowiedzieli się, jakie są najważniejsze problemy edukacji w Olsztynie.
Według Tomasza Branickiego ze Związku Nauczycielstwa Polskiego palące problemy olsztyńskiej oświaty to gimnazja oraz liczba dzieci w klasach. "Ze względu na nadchodzący niż demograficzny, należałoby graniczyć liczbę dzieci w klasie, bo jest ich za dużo. Dzięki temu rozwiązaniu nie byłoby zwolnień w oświacie. Trzeba też pomyśleć o sieci szkół, bo za dużo w Olsztynie jest gimnazjów".
Inaczej na sprawę liczby dzieci w klasach patrzy warmińsko-mazurski kurator oświaty Małgorzata Bogdanowicz - Bartnikowska. Jak mówi Olsztyn ma mało liczebne oddziały w szkołach podstawowych, w gimnazjach standardowe klasy liczą 26 uczniów. Punktem zwrotnym dla oświaty będzie według Małgorzaty Bogdanowicz – Bartnikowskiej przyszły rok, ponieważ weszły w życie nowe przepisy i przedszkole musi przyjąć 5-latka, a mało rodziców posyła 6-latków do szkoły podstawowej. "W konsekwencji brakuje miejsc dla młodszych dzieci i rodzice muszą zapewnić im inną opiekę" – podkreślała w rozmowie z Polskim Radiem Olsztyn warmińsko-mazurski kurator oświaty. Kolejne spotkanie samorządowców, urzędników i przedstawicieli związków zawodowych w sprawie olsztyńskiej oświaty zaplanowano na wrzesień.




