Dawniej wigilia wyglądała zupełnie inaczej
Święta Bożego Narodzenia były dawniej czasem wróżb i czarów. Wierzono, że w Wigilię domostwa odwiedzają duchy zmarłych. W tym czasie panny wróżyły sobie rychłe zamążpójście. Opłatek pojawił się po II wojnie światowej, wraz z osadnikami z innych rejonów Polski.
Święta Bożego Narodzenia na Warmii i Mazurach trwały od Wigilii do Trzech Króli. Nazywano je "godami" lub "godnimi świętami". Przygotowania do nich rozpoczynały się już na cztery tygodnie przed Wigilią, kiedy to od pierwszego dnia adwentu przygotowywano specjalne wieńce.Sama zaś kolacja miała uroczysty charakter. Dania, które dawniej pojawiały się na świątecznym stole, także różniły się od dzisiejszych. Nie było bowiem tradycji 12 potraw i nie były one postne. Głównym daniem była pieczona gęś i kiełbasy drobiowe.
Na Warmii i Mazurach nie znano także dawniej zwyczaju stawiania choinki. Przyjął się on dopiero w początkach XX w. Wcześniej w kącie izby umieszczano jedynie snop zboża jako symbol dostatku. Najważniejszym punktem świąt na Mazurach była "Jutrznia na Gody", czyli śpiewanie pieśni religijnych przez dzieci szkolne w Wigilię Bożego Narodzenia. Prezenty na Warmii i Mazurach roznosił siwy koń ze sługą, zwany "szemlem".



