41 lat temu zginął Janek Wiśniewski
41 lat temu, rankiem 17 grudnia w drodze do pracy w stoczni, został zastrzelony przez żołnierza 18-letni elblążanin Zbyszek Godlewski. Zginął na wiadukcie kolejowym w Gdyni. Dostał trzy postrzały: w brzuch i klatkę piersiową.
Zdjęcie jego ciała niesionego na drzwiach ulicą Świętojańską obiegło cały świat i stało się jednym z symboli tamtej tragedii. Ballada o Janku Wiśniewskim jest właśnie o nim.Pogrzeb Zbyszka Godlewskiego odbył w nocy z 18 na 19 grudnia w Gdańsku Oliwie. Rodzina nie mogła obejrzeć ciała syna, prokurator nie zezwolił na wydanie zwłok.
Nikt też nie informował bliskich o okolicznościach tragedii. - wspomina matka Zbyszka, Izabela Godlewska. Byłam w miejscu, w którym syn leżał na drzwiach. To było chwilę po zdarzeniu. Pamiętam, że fotograf Pepliński mówił, że to dobrze, że syn zginął w ułamkach sekundy. Gdyby bowiem przeżył, zostałby pewnie brutalnie dobity. Tak nie cierpiał zbyt bardzo. - dodaje Godlewska.
Zbyszek Godlewski, podobnie jak dwóch innych elblążan zabitych w grudniu 1970 roku - Marian Sawicz i Waldemar Rebinin - pochowany jest w rodzinnym mieście na cmentarzu Agrykola. Ich nazwiska noszą ulice i skwer w centrum Elbląga. Rodziny zabitych do dziś domagają się ukarania osób, które wydały rozkaz strzelania do robotników w Trójmieście i Elblągu.




